Wywiad z Joanną Onoszko
Pasja Pisania: Czy pisanie towarzyszyło Pani od dzieciństwa? Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać książki?
Joanna Onoszko: Narazie napisałam tylko jedną książkę . Następna jest w trakcie pisania , a reszta nadal w rozumie , więc liczba mnoga w pytaniu to chyba trochę na wyrost :)
Ale pisanie rzeczywiście towarzyszy mi od dawna . Może nie od dzieciństwa , ale od dawna. Kilka lat byłam dziennikarką. Dziennikarstwo jednak bardzo mnie rozczarowało. Szukałam innej formy dla wyrazu tego co jest dla mnie ważne, co mnie zastanawia , niepokoi i zachwyca w otaczającym nas świecie.
PP: „Sekretne życie motyli” w dużym stopniu opiera się wydarzeniach, których była Pani świadkiem, dlaczego zdecydowała się Pani napisać powieść, a nie np. reportaż literacki?.
JO: Chciałam napisać powieść. Ta myśl towarzyszyła mi od pewnego czasu. I zmaterializowała się .
Poza tym dla mnie coś takiego jak reportaż literacki nie istnieje. To jest eufemizm, gdy nie wiemy jak potraktować tekst, kiedy jego autor koloryzuje, albo nagina fakty. Wtedy mówimy - o to jest reporataż literacki.
Według mnie reportaż pisze się z zachowaniem reguł reportażu takich jakich uczył mnie mój mistrz . Bez zmyślania i koloryzowania. Jeśli zaczyna się zmyślać i koloryzować to już nie jest żaden reporataż . Wiem, że wiele osób ma inne zdanie na ten temat i może się im właśnie narażam :)
PP: Co było dla Pani najtrudniejsze w procesie pisania tej właśnie książki?
JO: Odłożenie na bok wszelkich rozpraszających pisanie czynności. Pisanie, przynajmniej w moim przypadku wymaga całkowitej koncentracji i nie myślenia tym, czy moje koty mają co jeść albo, albo że za chwilę trzeba gotować obiad i składać pranie.
PP: Co było najłatwiejsze, co Pani sprawia przyjemność w pisaniu?
JO: Pisząc wpadam do Króliczej Nory. Znika realny świat, a ja staję się kimś innym. Jestem naraz wszystkim bohaterami opowieści, którą akurat tworzę. Myślę ich myślami , mówię ich głosami. Jest w tym jakas magia. W jednej chwili staję się kimś złym , a za chwilę kimś dobrym . Często mam wrażenie, że moi bohaterowie żyją własnym życiem i mówią słowa, które materializują się na monitorze komputera bez udziału mojej świadomości.
Właśnie uczucie ucieczki z tej rzeczywistości jest dla mnie w pisaniu najprzyjemniejsze .
PP: W którymś momencie trzeba zakończyć pisanie i wysłać do wydawnictwa - jak rozpoznać ten moment?
JO: Gdy następnego dnia rano już nic więcej nie możemy poprawić.
PP: Kto był Pani mistrzem do naśladowania? Czy wzorowała się Pani na kimś?
Wszystkie przeczytane książki pozostawiaja w nas jakiś ślad. Mam jednak nadzieję, że to co piszę nie jest wynikiem naśladowania kogokolwiek.
Moim niedoścignionym ideałem jest Bułhakow. A ostatnio Haruki Murakami. Nie tylko w pisaniu. W bieganiu też.
Bardzo również cenię Maxa Frischa
PP: Uczestniczyła Pani w kursach kreatywnego pisania – jak ocenia Pani udział w takich warsztatach, czego można się nauczyć, co dają w praktyce?
JO: Ukończyłam kilka kursów kreatywnego pisania. Było to dla mnie bardzo inspirujące i przyjemne doświadczenie. Od dawna nic nie sprawiało mi tak wielkiej radości jak zajęcia na tych warsztatach. Bo to było nie tylko pisanie , ale i rozmowy i czytanie tekstów pozostałych uczestników kursów. Pouczające i otwierające głowę przeżycie. Na innego człowieka, na inne style pisania, myśli, spostrzeżenia . Poznałam na tych kursach niezwykłe osoby
PP: Czy pamięta Pani jakieś wskazówki nauczyciela, grupy, które pomagają w pisaniu, przypominają się Pani podczas pracy nad książką?
JO: Pozwolić bohaterom naszych opowieści działać. Pokazywać ich poprzez to co robią i mówią.
PP: Jaka jest droga od pisania do szuflady do publikacji książki?
JO: Nie wiem. Nie pisałam nigdy do szuflady. Nawet krótkie, z reguły absurdalne opowiadania, piszę w jakimś celu. Nigdy do szuflady.
PP: Czy łatwo wydać książkę? Jak to się stało, że przebiła się Pani na naszym, trudnym dla debiutantów rynku wydawniczym?
JO: Nie łatwo. To jest droga przez mękę czekania i zwątpienia Trzeba być cierpliwym jak krokodyl. Czekać. Słać maile i czekać. Jak mi się udało ? Nie wiem. Któregoś dnia nastąpił cud.
PP: Jakie są Pani plany, kiedy możemy spodziewać się następnej książki?
JO: Pracuję nad kolejną powieścią. Jeśli uda mi się pokonać krążące nade mnąod pewnego czasu złe moce, które nie tylko mnie rozpraszają, ale i pochłaniają także mnóstwo mojego czasu i energii - mam nadzieję, że w przyszłym roku