----------- Wywiady -------------

Wywiad z Moniką Pacią

Pasja Pisania: Co było dla Pani inspiracją do napisania książki pt. „ Dźwięki Duszy”?

Monika Pacia: Do napisania tej książki zainspirowały mnie własne doświadczenia związane z emigracją.

Chciałam pokazać Londyn z perspektywy osoby stawiającej pierwsze kroki w wielkim mieście. Uczucia temu towarzyszące, zarówno te pozytywne, jak i negatywne.

Główną bohaterkę do książki, wymyśliłam na lekcji angielskiego w collegu, gdy przeczytam bardzo ciekawy artykuł o nastoletniej skrzypaczce. Nim jednak zabrałam się za pisanie tej powieści, upłynęło wiele czasu.

PP:Co było dla Pani najtrudniejsze w procesie pisania tej właśnie książki?

MP: Bardzo wiele trudności przysporzyło mi zaplanowanie układu zdarzeń. Nie miałam pewności, jak powinna rozwijać się akcja. Napisałam wstępny plan, który później wielokrotnie zmieniałam, aż wreszcie poczułam, że moja powieść, tworzy spójną całość.

PP: Często decyzja o pisaniu spotyka się z niezrozumieniem ze strony najbliższych. Jak wyglądało to u pani?

MP: Już od najmłodszych lat lubiłam wymyślać różne historie, zawsze sprawiało mi to mnóstwo radości. Rodzice i siostry wiedziały o mojej pasji, natomiast dla znajomych jest to z pewnością niespodzianka.

Mąż zachęcał mnie do pisania, czytał niektóre fragmenty, krytykował lub podpowiadał, co powinnam zmienić. Nie narzekał na ilość godzin, które poświęcałam na kreowanie fikcyjnego świata, nie odciągał na siłę od komputera, ale trzymał kciuki, aby mi się udało.

Za co jestem bardzo wdzięczna.

PP: Jak rozpoznać moment, kiedy książka jest gotowa, kiedy nie powinno się już poprawiać maszynopisu, tylko wysłać go do wydawnictwa?

MP: To bardzo trudne.

Tym, którzy właśnie pracują nad pierwszą powieścią, chciałabym podpowiedzieć, aby się nie spieszyli. Myślę, że nie warto też wysyłać maszynopisu do wszystkich wydawnictw w tym samym czasie.

PP: Jakich autorów Pani ceni, lubi? Czy ma Pani swojego mistrza?

MP: Cenię twórczość Iris Murdoch, Maeve Binchy – za niezwykłą znajomość ludzkiej natury i lekkość pióra. Uwielbiam też Agatę Christie, Johna Grishama, Tony Parsons, Charlesa Martina.

Lista jest zbyt długa, aby kontynuować.

PP: Co pani sprawia przyjemność w pisaniu?

MP: Pisanie pozwala mi się zatrzymać. Zastanowić nad tym, dokąd podążam, co jest dla mnie najważniejsze. Choć wymyślam fikcyjne postaci, to inspiracje czerpie z życia, z moich obserwacji, przeżyć, zdarzeń, których jestem świadkiem. Czasem przeczytany w gazecie artykuł potrafi pozostać we mnie na całe miesiące, a nawet lata.

Uważnie obserwuję, robią notatki, a potem przedstawiam to w powieści lub opowiadaniu.

Kiedy piszę, zapominam o codziennych troskach, czuje się szczęśliwa.

Uwielbiam kreować bohaterów, zarówno tych dobrych, jak i złych. Czasem zdarza mi się analizować ludzkie zachowania, ciekawi mnie, dlaczego ktoś, postąpił tak, a nie inaczej. Pisząc książki mam szansę budować cudzą historię od podstaw, odsłaniać problemy, szukać uzasadnienia podjętych decyzji. Dla mnie to czysta przyjemność.

PP: Jak pani trafiła na warsztaty pisarskie?

MP: Dwa lata pracowałam nad powieścią, i wciąż nie byłam zadowolona. Poczułam, że potrzebuję pomocy i zaczęłam szperać w Internecie w poszukiwaniu kursów pisarskich.

Kiedy znalazłam Pasję Pisania, nie musiałam się długo zastanawiać. Od razu podjęłam decyzję i nie żałuję.

Bardzo szybko zdałam sobie sprawę, jak wiele błędów popełniałam zupełnie nieświadomie. Często wydaje nam się, że samo czytanie książek wystarczy, ale to moim zdaniem nieprawda. Trzeba szlifować warsztat, poznać stosowane przez innych techniki.

Gdy skończyłam kurs, próbowałam poprawiać mój tekst, ale ostatecznie napisałam go od nowa.

PP: Czy warsztaty pomogły Pani w pisaniu?

MP: Bardzo mi pomogły. Wcześniej błądziłam we mgle, nie wiedziałam, w jakim kierunku zmierzam, np. nie miałam pojęcia, jak prawidłowo napisać scenę, dlaczego antagonista jest taki ważny, jak budować napięcie. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam.

Kursy nie tylko zmobilizowały mnie do ciężkiej pracy, ale i wskazały kierunek, w jaki powinnam pójść. Czułam się tak, jakby ktoś wręczył mi do ręki mapę. To ja mogłam wybrać miejsce docelowe i trasę, ale wiedziałam, jakich wskazówek i podpowiedzi się trzymać, aby bezpiecznie dotrzeć do celu. Nawet małymi krokami.

Za to dziękuję!

PP:  Jaki miała pani sposób na motywowanie się do pisania?

MP: W chwilach zwątpienia, złego samopoczucia zaglądałam do swoich notatek, po raz kolejny czytałam wykłady, szperałam w Internecie w poszukiwaniu ciekawych historii.

Gdy jakaś scena sprawiała mi mnóstwo trudności, zapisywałam sobie na kartce różne pytania, dotyczące bohaterów, ich decyzji, zachowania, szukałam jakiegoś klucza, który pomógłby mi odkryć, co jest najważniejsze, co naprawdę chce powiedzieć czytelnikowi. To zwykle pomagało mi spojrzeć na moją powieść pod innym kątem.

Na szczęście jestem bardzo zdeterminowaną osobą, dlatego nie mam większych kłopotów z motywacją. Nie zastanawiam się, czy pogoda za oknem zachęca do pisana, czy przeciwnie, po prostu biorę się do pracy, gdy pozwala mi na to czas.

PP: Czy pamięta Pani jakieś wskazówki nauczyciela, grupy, które pomagają w pisaniu, przypominają się Pani podczas pracy nad książką?

MP: Jedna zasada, której na pewno się trzymam, to czytanie tekstu na głos. W ten sposób można wyłapać mnóstwo błędów, dłużyzn, nudne fragmenty. Skreślam wszystko, co brzmi dziwnie, i poprawiam tak długo, aż wewnętrzny krytyk da mi wreszcie spokój.

 

Nasz serwis używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Dowiedz się wiecej.

Zgadzam się