--------------------- Wywiady ---------------------

Wywiad z Julitą Strzebecką

Pasja Pisania: Czy pisanie od „zawsze” było Pani marzeniem?

Julita Strzebecka: Tak, ale jego realizację odłożyłam na później. Pierwszy wiersz napisałam, kiedy miałam dziewięć lat. Potem długo nie było nic. W liceum próbowałam pisać krótsze formy prozatorskie i dramatyczne. Przed maturą zawiesiłam tego rodzaju działalność na czas bliżej nieokreślony. Marzenie powróciło kilka lat temu i mocno domagało się realizacji. Wieczorami zaczęłam pisać. Ponieważ to, co wychodziło spod mojego pióra, pozostawiało wiele do życzenia, zaczęłam poszukiwać fachowych książek, a potem kursów. Najpierw był to Instytut Badań Literackich PAN, ale dopiero, gdy trafiłam na kursy Pasji Pisania i poznałam wspaniałego nauczyciela Jakuba Winiarskiego, poczułam, że zbliżam się do realizacji mojego marzenia. Nie myliłam się – powieść ‘Nakarm mnie’ jest tego dowodem.

PP: Czy zaczynając pisać książkę, rzuciła Pani inne zajęcia? Jak znalazła Pani czas na pisanie i co sprawiło, że go Pani znalazła?

JS: Kilka lat zajęły mi ‘wprawki pisarskie’. Czas na nie był dopiero późnym wieczorem. ‘Nakarm mnie’ powstało w dość specyficznym momencie. Kiedy w moim miejscu pracy były redukcje etatów i niestety trafiło też na mnie, postanowiłam wykorzystać wolny czas na napisanie powieści. Poprawiałam ją już chodząc do nowej pracy.

PP: Co było bezpośrednią  inspiracją do napisania książki pt. „Nakarm mnie” ?

JS: Po przeczytaniu powieści Joli Czarkwiani ‘Nie waż się’, która dotyka problemu anoreksji, wpadłam na pomysł, żeby napisać o czymś, co jest z drugiej strony – kompulsywne jedzenie. Dodałam do tego feedersów, bo to jest ze sobą powiązane.

PP: Czy najpierw był tytuł, czy raczej trudno go było znaleźć?

JS: Tytuł na początku był zupełnie inny. Kiedy pisałam drugą wersję powieści, tytuł ‘Nakarm mnie’ już istniał. Okazał się tak magiczny, że w tekście powstało do niego wiele odnośników.

PP: Co było dla Pani najtrudniejsze w procesie pisania tej książki?

Najtrudniejsze było opisywanie świata z punktu widzenia bohaterów o zupełnie innym systemie wartości. To potrafiło być sprawcą solidnego przygnębienia.

PP: Jakie jest Pani doświadczenie – łatwiej zacząć czy skończyć pisanie, kiedy przestać poprawiać?

JS: Zdecydowanie łatwiej jest zacząć. Aby skończyć trzeba być zdyscyplinowanym i nie słuchać własnych wymówek. Poprawianie jest długim i żmudnym procesem, ale niestety koniecznym. Skończyłam poprawiać dopiero, kiedy poczułam, że nic więcej nie jestem już w stanie zrobić.

PP: Czy, a jeśli tak, to komu pokazała Pani książkę przed wysłaniem do wydawnictwa?

JS: Pierwszą wersję czytało kilku moich znajomych i mój nauczyciel Jakub Winiarski. To on podpowiedział mi kilka rzeczy i zasugerował zmianę tytułu. Drugą wersję czytały dwie lub trzy osoby, ale już nic nie zmieniałam.

PP: Uczestniczyła Pani w kursach kreatywnego pisania – jak ocenia Pani udział w takich warsztatach, czego można się nauczyć, co dają w praktyce?

JS: Kursy w Pasji Pisania pomogły mi ruszyć do przodu. Gdybym nie trafiła na nie, pisałabym dalej tylko wprawki. Na kursy trafiłam dokładnie w momencie, kiedy powiedziałam sobie, że albo nauczę się pisać, albo rzucam pisanie. W Pasji Pisania nauczyłam się podstaw pisarskiego rzemiosła, które na kolejnych poziomach zgłębiałam dalej. Bez wiedzy przekazywanej na kursach, nie umiałabym skonstruować wciągającej powieści.

PP: Czy pamięta Pani jakieś wskazówki nauczyciela, grupy, które pomagają w pisaniu, przypominają się Pani podczas pracy nad książką?

JS: Takich wskazówek jest wiele. Na przykład – ‘Nie myśl, pisz’, ‘Pisz codziennie’, ‘Jedź po bandzie”.

PP: Czy ma Pani jakiś swój sprawdzony sposób na kryzysy, bloki pisarskie?

JS: Sprawdzonego sposobu nie mam. Jedno wiem na pewno – aby napisać, trzeba trzymać się w ryzach i pisać. Czasami jak nic nie idzie to pomaga spacer, prace w domu, spotkanie ze znajomymi. Bardzo pomaga czytanie innych książek. Mnie wtedy w pewnym momencie zwykle chce się pisać znowu.

PP: Motywacja, inspiracja – czy pisarz tego potrzebuje?

JS: Inspiracja, owszem, jest potrzebna na początku. Potem trzeba codziennie odnajdywać motywację do pisania wewnątrz siebie.

PP: Jakie ma Pani dalsze plany pisarskie?

JS: Pisać dalej. Teraz mam ewidentnie mały kryzys, bo mam napisaną pierwszą wersję powieści, z której nie jestem zadowolona, i zamiast nad nią pracować, ja wciąż się zastanawiam, co z nią zrobić. Nie mogę się zdecydować i ruszyć do przodu. Ale wreszcie ruszę – już czuję, że zbliża się ten moment.

Dziękuję za to, że Pasja Pisania istnieje i pomaga rozwijać skrzydła.

Nasz serwis używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Dowiedz się wiecej.

Zgadzam się